
15 lub 16 listopada 1943 roku Chana i Abraham zostali deportowani, wraz z kilkoma tysiącami innych robotników, do obozu pracy przymusowej w Skarżysku-Kamiennej, najokrutniejszego i najbardziej opresyjnego z pięciu obozów, w których pracowali. Obóz ten funkcjonował pod zarządem prywatnego niemieckiego przedsiębiorstwa zbrojeniowego Hugo Schneider AG (HASAG), które wykorzystywało niewolniczą siłę roboczą do produkcji amunicji dla potrzeb Wermachtu.
Po przybyciu do obozu skarżyskiego więźniowie zostali poddani dokładnej rewizji. Wszelkie przedmioty wartościowe kazano im wrzucać do specjalnie w tym celu przygotowanych skrzyń. Ponadto musieli rozbierać się do naga, a członkowie straży zakładowej (Werkschutz) dodatkowo rewidowali ich ubrania. Dopiero po zakończeniu tych czynności deportowani kierowani byli na teren właściwego obozu.
Baraki mieszkalne wzniesione były z nieheblowanych, niedokładnie dopasowanych desek o niskiej jakości, co nie zapewniało odpowiedniej izolacji przed warunkami atmosferycznymi. Prycze wykonane z analogicznych materiałów pozbawione były sienników i koców, co dodatkowo pogarszało sytuację więźniów, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Wewnątrz nie było żadnych urządzeń sanitarnych, a wychodzenie z baraków w nocy było zabronione. Do więźniów naruszających ten zakaz strzelano bez ostrzeżenia.

Dzień rozpoczynał się i kończył apelem, podczas którego więźniowie byli zmuszani do ustawiania się w szeregu. Brutalne zachowanie funkcjonariuszy SS, strażników oraz kapo polegało m.in. na przymuszaniu Żydów do wielogodzinnego stania – niekiedy przez kilka godzin – w skrajnie niekorzystnych warunkach atmosferycznych (upał, mróz, deszcz, śnieg), w celu przeprowadzenia kontroli stanu osobowego i zapobieżenia ewentualnym ucieczkom. Po 12–14 godzinach pracy więźniowie otrzymywali racje żywnościowe o skrajnie niskiej wartości odżywczej, obejmujące wodnistą zupę jarzynową oraz dwa kawałki suchego chleba. Hania, Abraham oraz inni członkowie grupy określanej jako „Bieccy” zawdzięczali przetrwanie w znacznym stopniu wsparciu Iry, który – pracując w kuchni SS – potajemnie wynosił dodatkowe porcje żywności i dzielił się nimi z innymi. W przeciwnym razie ich szanse na przeżycie byłyby znikome, co potwierdza wysoka śmiertelność wśród więźniów zatrudnionych w podobnych warunkach pracy przymusowej. Hania i Abraham zostali przydzieleni do sekcji C, w której wykorzystywano kwas pikrynowy do produkcji materiałów wybuchowych. Substancja ta powodowała charakterystyczne zmiany fizjologiczne, w tym żółte zabarwienie skóry oraz rudawy odcień włosów. Z relacji świadków wynika, że w sekcji C odnotowywano wyższy wskaźnik omdleń, przypadków skrajnego wyczerpania organizmu, głodu oraz zgonów niż w sekcjach A i B. Abraham wspominał również o unoszącym się w powietrzu zapachu rozkładających się zwłok, które przez pewien czas przechowywano pod barakami. Dopiero później władze obozowe zorganizowały masowy pochówek oraz spalenie ciał.
Wraz z postępami Armii Czerwonej w kierunku obszaru Generalnego Gubernatorstwa latem 1944 roku przedsiębiorstwo HASAG podjęło decyzję o likwidacji swoich zakładów produkcyjnych oraz obozów pracy i ewakuacji przymusowych robotników – w przeważającej mierze osób pochodzenia żydowskiego – w głąb Rzeszy.

W ostatnim okresie poprzedzającym deportację Hania i Abraham zostali skierowani do pracy w ogrodzie. Rozluźnienie dyscypliny organizacyjnej, związane z przygotowaniami do ewakuacji, stwarzało warunki sprzyjające chwilowej intensyfikacji kontaktów osobistych między małżonkami. Z relacji Abrahama Kurza wynika, że w tym czasie (ok. 29 lipca 1944 roku) dochodziło między nimi do zbliżeń w przestrzeni ogrodu, natomiast według przekazu Iry spotkania takie miały miejsce również w niewielkim pomieszczeniu, do którego dostępu pilnował. W konsekwencji tych wydarzeń Chana zaszła w ciążę, co – w świetle jej stanu zdrowia – należy uznać za okoliczność wysoce nieprawdopodobną. Kobieta była poddana długotrwałemu niedożywieniu, od kilku lat nie miesiączkowała, przeszła zatrucie kwasem pikrynowym, a niedługo wcześniej wyzdrowiała po przebytym tyfusie. Sama zainteresowana zorientowała się o ciąży dopiero po kilku miesiącach. Informację tę przekazała mężowi, określając ją jako „powód do życia”. Córka Estera Weiser wspominała po latach, że przez długi czas doświadczała poczucia przytłoczenia i wstydu w związku z okolicznościami swojego narodzenia, co sprawiało, że rzadko podejmowała ten temat. Z czasem rodzina zdecydowała się jednak upublicznić tę część historii we wspomnieniach, aby przeciwdziałać pojawiającym się – również w Bieczu – spekulacjom dotyczącym tych wydarzeń.
W sierpniu 1944 r. hitlerowski obóz pracy przy zakładach koncernu „Hasag” w Skarżysku przestał istnieć. Zdemontowane urządzenia fabryki wywieziono na zachód. Część ocalałych w czasie selekcji więźniów przetransportowano do zakładów „Hasagu” w Częstochowie, a największą część wywieziono do Buchenwaldu.
|